Wernisaż i wystawa w Galerii na Wolności

Zapraszamy już od 31 grudnia do naszej siedziby na ulicy Plac Wolności 3 w Tychach, gdzie rusza stacjonarna wystawa i wernisaż.

Ewa Marzena Wolf: góralka, fotografka, kulturoznawczyni, performerka (“Wykład performatywny- Ciało”, “Pieśń Ciała”, „Gniew Wenus”.) W latach 2016- 2017 związana z Teatrem Małym w Tychach (“Jestem”, “Wiara, Nadzieja, Miłość”). Prowadzi autorskie zajęcia ze świadomości ciała Body ArtWork (Dawniej Body PatchWork). Interesuje ją to, co prawdziwe, oczywiste, prozaiczne, brzydkie i stabuizowane. Ciekawi ją człowiek, jego emocje oraz ciało, które przemija, ulega presji czasu, nadwyręża się, napina, kumuluje emocje, rozpuszcza się w ruchu. Wyizolowane, samotne, a jednocześnie przynależące, będące częścią oraz iluminacją czegoś większego, tracące ostrość i podmiotowość w szerszym kontekście. Sztukę traktuje jako środek wyrazu pozwalający na oswajanie lęków zarówno jednostkowych, jak i zbiorowych, pokonywanie przepaści kulturowych oraz narzędzie terapii: fotografowała kobiety po mastektomii, anorektyczki, osoby, które przetrwały Auschwitz, ludzi wyjętych spod prawa. (https://www.facebook.com/ewawolfphoto/).
Prowadziła warsztaty zarówno fotograficzne jak i ruchowe dla kobiet, seniorów, dzieci z rodzin dotkniętych patologią społeczną, grup teatralnych, osób ze spektrum autyzmu, grup wsparcia dla kobiet po mastektomii.
Jako stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w projekcie Moje Góralskie Korzenie łączyła nowoczesne podejście do ruchu z góralskim tańcem i pieśniami. (https://www.facebook.com/mojegoralskiekorzenie/)
Uważa, że próba odsłonięcia i opowiedzenia prawdy w akcie twórczym stanowi początek procesu zdrowienia. (Twórcza kreacja staje się katalizatorem procesów samopoznawczych i naprawczych.)
foto: Grzegorz Gołębiowski

Daniel Petryczkiewicz
Co myślę kiedy mówię „mniej”?
To jest tekst o głosach kwestionujących potrzebę zmiany status quo. Ten głos pyta najpierw „Jaka jest alternatywa dla plastiku? Czy ta alternatywa będzie droższa? Ile będzie nas kosztowała?”. To głos, który wyjątkowo mnie niepokoi. Dlaczego? Przyczyną kryzysu klimatycznego, którego częścią jest „plastikowy kryzys śmieciowy” – jest nasz rozbuchany konsumpcjonizm i chęć niepohamowana chęć zysku.
Więcej
Taniej
Zyskowniej
Do końca.
Wszystko wyciśnięte jak cytryna, którą wyjęliśmy z foliowej paczki.
Nie będę się rozwodził nad pobudkami. Uważam natomiast, że czas zacząć myśleć inaczej. Przestać patrzeć w pierwszej kolejności na to jak coś zrobić taniej i więcej na tym zarobić. Bo czy nie mamy już wystarczająco? Czy naprawdę potrzebujemy jeszcze więcej żeby jeszcze bardziej i dalej oddzielić się od tych którzy mają mniej? Czy potrzebujemy jeszcze bardziej wyżyłować już i tak nagięte do granic normy aby wytworzyć szybciej, taniej, bez poszanowania dla natury i innych ludzi?
Uważam, że czas zacząć robić to inaczej. Może warto zarobić mniej i paradoksalnie oddać więcej? Może warto nie kupić żeby nie zaśmiecić? Może fakt, że pakowanie warzyw w folię przedłuża im okres ważności, powinien powodować w nas odruch kupowania „pod potrzeby” a nie „na zapas”? Może warto popatrzeć na to, że moje działania to „efekt motyla”, materializujący się gdzieś dalej niż tylko na czubku mojego nosa? Może warto?
Dyskusje które nie milkną pod moimi zdjęciami od czwartku, pokazują mi, jak wiele jest ludzi, którzy wprowadzają takie zmiany w życie. Powoli, systematycznie, po trochę ale codziennie i konsekwentnie. Własna torba na zakupy. Własne woreczki na pojedyncze owoce. Segregacja śmieci. Nie kupowanie na zapas. Kupowanie poza supermarketami. Rezygnacja z zakupów, jeśli są np. dostępne tylko zafoliowane. I wiele, wiele innych. To właśnie tak wygląda – nie jest to spektakularna rewolucja ale codzienna zmiana o 1%. Przez 365 dni (Rafał Ferber zapożyczam po raz kolejny)
Może słowem roku 2020 powinien być wyraz „MNIEJ”?